Inspiracje sierpnia 2024

Tak, wiem, zalew informacji w sieci jest tak wielki, że aż trudno się w tym poruszać. Mi samej również. Dlatego nie waham się korzystać z rekomendacji osób, których słucham, czytam i oglądam, i z których opiniami sie liczę.

Śledząc statystyki tej strony widzę, że mam tu spore grono osób, które przychodzą tu regularnie. Aż 25% gości to osoby systematycznie powracające. Cieszy mnie to ogromnie. I pomyślałam sobie, że skoro wpadasz tu, Droga Osobo, po podróżnicze polecajki, być może zainteresuje Cię też, co mnie kręci i napędza, jeśli chodzi o tematykę okołopodróżniczą.

Chciałabym, aby te inspiracje mogły być ujmowane w kategorie. Czy mi się to powiedzie? Nie wiem, ale spróbuję… A chęć wywiązania się z tego zadania przed Tobą, być może mnie samą również zmobilizuje do nowych poszukiwań.

INSPIRACJA: podróżnicze miejsce w necie

Zupełnie niedawno oglądałam sobie trochę zaskakujące zestawienie „super-ekstra-ciekawych” miejsc do zobaczenia na świecie. Jakież było moje zdziwienie, gdy obok rzeczy, które naprawdę chciałabym odwiedzić (Góry Tęczowe w Peru, Kanion Antylopy w Arizonie czy czerwone stodoły w Nowej Anglii), była też i ona – czerwona rzeka w Rosji.

Czerwona rzeka w Rosji, Norylsk

Źródło: Portal X

I tak, rzeka wygląda rzeczywiście zjawiskowo, tyle że przyczyna tego stanu rzeczy na pewno nie jest fajna. Już pominę, że umieszczenie jej na liście „atrakcji” do obejrzenia uważam za kopletnie głupie, tępe, bezmyślne i bezrefleksyjne. Przypomniało mi się też automatycznie pewne inne miejsce w necie, w którym kilka lat temu po raz pierwszy usłyszałam o tej rzece. GLOBSTORY to kanał na Youtube, który generalnie traktuje o podróżach. Tworzy go Kaja (od niedawna Kaja z Mateuszem), którą poznałam jeszcze, gdy tworzyła swój pierwszy kanał „HaloTurcja”. I powiem Wam, że patrzeć na świat jej oczami jest naprawdę świetnie. Jest mi miło obserwować, jak tematyka jej filmów z czasem zaczęła się pogłębiać. Dziewczyna zaczynała od relacji z beztroskich wakacji, obecnie zaś dużo miejsca w swoich filmach poświęca świadomemu podróżowaniu i o trudach życia ludzi świata, o których nie poczytamy w przewodnikach. Bo turystyczne przewodniki poświęcają niewiele miejsca temu, co trudne, niekolorowe i niepachnące. A odcinek, w którym zobaczyłam czerwoną rzekę wstrząsnął mną. Naprawdę!

Link do odcinka, o który mowa, pod koniec wpisu, abyś i za szybko nie uciekł/a.

INSPIRACJA: książka

Inspiracje: Książka Świat według T.s. Spiveta

„Świat według T.s. Spiveta” to książka, którą kocham od lat. I tak, znowu ją przeczytałam. Czwarty raz… Jeszcze dwa razy i będzie tyle samo, co „Dzieci z Bullerbyn”. Kupiłam ją na dziale z książkami dla dzieci – pewnie dlatego, że ma w sobie wiele ilustracji. I może jeszcze z tego powodu, że opowiada o podróży małego chłopca. Chłopiec nazywa się – jak w tytule – T.S. Spivet i rysuje mapy, co ja niekoniecznie nazwałabym mapami, a raczej schematami. Używane tak często w tej książce słowo „mapy” wynika w moim mniemaniu z dziwnego tłumaczenia. Tak czy inaczej, z powodu tych map chłopak decyduje się na karkołomną podróż przez całe Stany, przeżywając przy okazji cały szereg zabawnych, poważnych, sentymentalnych i wzruszających przygód. I tu z nim czuję nić porozumienia, bo zupełnie rozumiałabym jego motywację, współodczuwałabym ten drajw, tę chęć do odbycia podróży, przed którą racjonalny świat dorosłych mówi „pas”. Jeśli lubisz książki o podróżach, a i dziecięcy smak przygody wciąż czujesz na języku, to ręczę, że tutaj ten smak poczujesz niezwykle intensywnie.

INSPIRACJA: film

Davida Lyncha można kochać albo nie. Ja raczej z tych, co to się trzymają od niego z daleka. „Miasteczko Twin Peaks” zupełnie mnie nie porwało, choć cała moja grupa na studiach nie potrafiła gadać o niczym innym, jak o zniknięciu Laury Palmer. „Dzikość serca” też jakoś nie za bardzo. „Blue velvet” ujdzie… Tak, wiem, proszę mnie nie zliczować (nie zlynchować). Nie przepadam za jego środkami wyrazu po prostu.

Za to „Prostą historię” („The Straight Story”) obejrzałam przez zupełny przypadek, nie zdając sobie sprawy, kto jest reżyserem. W przeciwnym razie pewnie od razu poddałabym się i nici by były z oglądania. A tak to przepadłam od pierwszego kadru oraz od pierwszych dźwięków muzyki.

Fabuła opowiada o staruszku, który na kosiarce przejeżdża tysiące mil, aby pojednać się z chorym bratem. Cała opowieść snuta leniwie, spokojnie, bez wielkich wywrotek i przełomów. Ot, po prostu jak w tytule.

Z bohaterem poczułam się też osobiście spowinowacona. Bo wiem, że aby odwiedzić siostrę czy brata na drugim końcu kraju, można pojechać i choćby kosiarką. Albo rowerem – jak to zrobiłam ja kilka lat temu. Bo jeśli się bardzo tęskni, albo ma się inne ważne powody, to nie ma takiego hamulca, który byłby na tyle mocny, aby człowieka zatrzymać w domu…

Na marginesie dodam, że choć Lyncha nie darzę miłościa absolutną, to jednak tli się we mnie płomyk sympatii – po pierwsze primo, za to, że zrobił ten wzruszający, ciepły film; a po drugie primo, że kocha Łódź i że kręci w niej swoje filmy.

Inspiracje: Film Prosta Historia - David Lynch

Źródło: Youtube

Po inspiracje produktowe z FrouFrou zapraszam do sklepu:

A po wspominany w pierwszej części film do Globstory tu:

1 komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *