Produkty inspirowane podróżami – historia Miejskich Kolekcji

Miejskie Kolekcje to produkty inspirowane podróżami – miejscami, które zostają w pamięci na długo.

Nie planowałam nowego sklepu.
Naprawdę.

Miałam już swoją drogę. Lawenda pojawiła się w moim życiu dużo wcześniej – trochę z potrzeby tworzenia, trochę z potrzeby bycia bliżej natury. Powstała plantacja, jedna z pierwszych w Polsce, potem suszenie kwiatów, bukiety, dekoracje, zapachy do szafy. To był świat spokojny, namacalny, pachnący latem.

Ale równolegle zawsze była też druga część mnie.
Ta, która chciała jechać dalej.

Podróże nie pojawiły się nagle. One były od zawsze – tylko wcześniej nie próbowałam przekuć ich w coś więcej. Były doświadczeniem, przygodą, czasem tylko dla siebie. Zbieraniem obrazów, miejsc, detali.

Z czasem zaczęłam zauważać, że te dwa światy wcale się nie wykluczają.

Bo i lawenda, i podróże mają w sobie coś wspólnego.
Zatrzymują moment.
Zostawiają ślad.
Budują emocję, do której chce się wracać.

I gdzieś pomiędzy jednym a drugim pojawiła się myśl, że może to wszystko można połączyć.

Nie jako plan biznesowy.
Raczej jako naturalny krok.

Tak powstały Miejskie Kolekcje.


Dlaczego „miejskie”?

Bo to właśnie miejsca są tu najważniejsze.

Niekoniecznie tylko miasta w dosłownym znaczeniu – ale przestrzenie, które mają swój klimat. Takie, które się czuje, a nie tylko ogląda.

Tatry, gdzie powietrze jest ostre i czyste.
Podlasie, gdzie czas płynie inaczej.
Kaszuby, gdzie kolory i wzory mają swoją historię.

To nie są dla mnie „kierunki”.
To są wrażenia.

I to właśnie te wrażenia przenoszę na tekstylia.


Grafika to jedno. Użyteczność to drugie.

Nie chciałam tworzyć rzeczy, które są tylko „ładne”.

Zależało mi na równowadze.

Dlatego każdy produkt w Miejskich Kolekcjach jest zaprojektowany tak, żeby był po prostu wygodny w codziennym użyciu – torby mają odpowiedni rozmiar, długość uszu, praktyczną formę. Saszetki nie są tylko dekoracją – naprawdę działają, pachną, mają swoje miejsce w domu.

A dopiero potem dochodzi druga warstwa.

Ta mniej oczywista.

Czyli to, co widziałam i zapamiętałam w drodze.


Dlaczego tworzę produkty inspirowane podróżami?

Mam nadzieję, że kiedy ktoś sięga po te rzeczy, to widzi w nich coś znajomego.

Może podobne światło.
Może podobny spokój.
Może coś, co sam kiedyś poczuł.

Liczyłam – i nadal liczę – na takie ciche porozumienie.

Na coś w rodzaju pokrewieństwa podróżniczych dusz.


A lawenda?

Ona została.

Bo nie da się jej po prostu zostawić.

Dlatego wśród produktów pojawiają się też saszetki – małe rzeczy, które łączą zapach z emocją. Takie, które nie tylko pachną, ale też coś przypominają albo coś wzmacniają.

To inny wymiar tej samej historii.


Nie planowałam tego wszystkiego w jednym momencie.
To raczej układało się po drodze.

Dziś widzę, że to była naturalna kontynuacja – nie zmiana kierunku, tylko jego poszerzenie.

Jeśli chcesz zobaczyć, jak te miejsca i emocje wyglądają w formie produktów, zajrzyj tutaj →

Miejskie kolekcje - seria akcesoriów turystycznych z kolekcji Bieszczady

Może Ci się spodoba również:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *