Kilka trików na tanie noclegi

Czasem czujesz, że musisz, gdzieś pojechać. Wyskoczyć na dzień lub dwa, zostawić te wszystkie polityczne spory oraz rodzinne dyskusje, które nic nie rozwiązują. Niekiedy nawet krótkotrwała zmiana powietrza potrafi uleczyć trudno gojące się rany. Wracasz potem do domu i sama się dziwisz, skąd bierzesz energię. Nowe miejsca, kolory, zapachy, szmery świeżo poznawanych miast, drobne pamiątki upakowane w kąt walizki… To wszystko dodaje życiu witamin i sprawia, że znowu chce Ci się robić rzeczy, które odkładałaś wcześniej na odległe terminy.

Załóżmy, że wybrałaś już kierunek. Masz gotowy plan zwiedzania. Lub plan zakupów. Lub po prostu masz w perspektywie byczenie się na plaży i odgrodzenie się parawanem od świata. Załóżmy też, że jesteś już bliska kupienia biletu na pociąg, samolot, czy co tam jeszcze jest do dyspozycji. I gdy nachodzi Cię rozterka: „trzeba przecież gdzieś się jednak przespać”, możesz skorzystać z któregoś ze sposobów, które ja od lat praktykuję. Albo z których nie praktykuję, bo uważam, że nie są fajne dla mnie, ale może uznasz, że są świetne dla Ciebie. Oto kilka z nich:

Noclegi w AIRBNB

agregatów zrzeszających właścicieli miejsc noclegowych jest sporo: booking.com, nocowanie.pl, noclegi.pl, wakacje.pl, etc. Ja przyzwyczaiłam się do korzystania z AIRBNB.

Portal ma zasięg międzynarodowy, ogłaszają się w nim hotele, pensjonaty, ale też prywatni gospodarze, którzy mają do zaoferowania choćby pokój we własnym mieszkaniu. Wystarczy, że w pole wyszukiwarki uwzględnisz wymagania, które chciałabyś mieć spełnione: np. niezależne wejście, cisza i spokój, łazienka w pokoju, aneks kuchenny, odległość od atrakcji, cokolwiek… Oczywiście uszczegóławiasz też termin przybycia i wyjazdu oraz ilość łóżek. W efekcie otrzymujesz listę lokali, które stoją dla Ciebie otworem. Możesz wtedy bliżej przyznać się właścicielom. Sprawdzić w jakim języku się z nimi porozumiesz, czy jest możliwa rezygnacja z wyjazdu oraz jakie opinie lokalowi i gospodarzowi wystawili poprzedni goście.

To moja ulubiona forma nocowania. W ten sposób znalazłam miejsce na Majorce, w Południowych Morawach, w Pradze. Zabukowałam też nocowanie w Budapeszcie i w Prowansji, ale pandemia zniweczyła te plany. To się jednak jeszcze kiedyś odrobi.

Nocowanie w Domach Studenckich

Mapa Wrocławia

Szczególnie duże, akademickie miasta mają tu wiele do zaoferowania. Z tej opcji skorzystałam z powodzeniem w Gdańsku, gdy organizowałam rowerową wyprawę przez Kaszuby i Żuławy, oraz w Białymstoku (wyprawa przez Podlasie). Znalezienie zakwaterowania w Trójmieście w cenie możliwej do przełknięcia, okazało się niemożliwe. Miałam ze sobą rower (w zasadzie nawet dwa rowery, bo podróżowałam z synem). Ceny hoteli były astronomiczne. Na miejsce w hostelach się nie załapaliśmy. Gdzieś na jakimś forum obczaiłam, że akademiki udostępniają w okresie wakacji pokoje podróżnikom.

Zaletą jest cena oraz położenie w centrum miasta. Dla mnie ważne jest, że również mój rower jest bezpieczny i dozorowany. Wadą może być to, że najprawdopodobniej Ci kogoś dokwaterują, albo dokwaterują Ciebie, do kogoś, kto już nocuje. Pokoje nie są duże, najwyżej czteroosobowe, ale jednak dla niektórych to przeszkoda. No i współdzielone łazienki. Mi to nie przeszkadza, zwłaszcza, ze zatrzymuję się w takim miejscy na 1-2 dni, ale wiem, że nie wszyscy by to zaakceptowali.

Couchsurfing

Jest to sieć społecznościowa. Konto łatwo utworzysz tutaj:

Gdy zaczynałam podróżować, Couchsurfing był całkowicie darmowy. Obecnie pobiera się składkę członkowską (ok. 15 dolarów przy zapłacie z góry za rok). Dzięki sieci połączeń i relacji, które zdołasz zbudować, możesz podróżować po świecie, nie wydając grosza na nocleg. Nocujesz w domach osób prywatnych. Rzecz jednak polega na zaufaniu. Zaufaniu, które się buduje, a to obecnie nie jest łatwy proces. Przy poszukiwaniu noclegu tym sposobem łatwo się zniechęcić. Zwłaszcza w popularnych destynacjach, trudno jest znaleźć osobę, która przyjmie Cię pod swój dach. Możesz sobie jednak trochę pomóc, gdy tworząc profil zaoferujesz siebie jako „hosta”, czyli gospodarza, który w razie pojawiającej się czyjejś potrzeby, przyjmiesz gościa do swojego mieszkania.

Zaletą są względy finansowe. Wadą jest to, że nie do końca wiesz, w jakich warunkach przyjdzie Ci nocować. No i trzeba mieć łatwość wchodzenia w bliższy kontakt oraz otwartość na ludzi. Gdy już ktoś zdecyduje się Ciebie do siebie zaprosić, oczekuje, że razem wybierzecie się na wspólne zwiedzanie albo do knajpy na piwo. Dla mnie to nie do końca korzyść. nie to, żebym była ekstremalną samotniczką. nie po to jednak wybieram się w samotną podróż, aby brać udział w nasiadówkach do późnej nocy. Nie lubię czuć tego typu zobowiązań. Postanowiłam tez zupełnie nie komentować plotek, jakoby niektóre samotne podróżniczki narzekały na nachalne zaloty niektórych gospodarzy. Gdy Cię jednak taka pogłoska zraża, to jest bezpieczniejsza forma takiej społeczności, a mianowicie…

Host a sister

O „Host a sister” przeczytałam odwiedzając systematycznie profil „podróżniczki na FB. Jest to również społeczność, zupełnie podobna do Couchsurfingu, tyle że złożona z samych kobiet i dla kobiet. Nie znajdziesz noclegu w ten sposób, jeśli podróżujesz z mężem, kolegą, synem czy jakimś innym mężczyzną. no i ja to szanuję. To cudowna inicjatywa, choc to oczywiście moje osobiste odczucie. Odwiedzając grupę https://www.facebook.com/groups/hostasister otrzymasz sporą dawkę wsparcia i inspiracji. Wady i zalety korzystania z tej opcji można by w zasadzie powtórzyć z ostatniego punktu. Trzeba się też liczyć z tym, że pomocna będzie znajomość języków.

Housesitting

czyli mieszkanie lub dom do zamieszkania w zamian za opiekę nad tym domem. Czasem opieka polega jedynie na obecności w danym miejscu, podlewaniu kwiatów. Czasem rozciąga się to na opiekę nad zwierzętami domowymi. Z tej opcji jeszcze nie korzystałam, ale z pewnych bliskim mi źródeł wiem, że potrafią się trafić prawdziwe perły. I z doświadczenia wiem, że perły trafiają tylko do poszukiwaczy. Wystarczy w okno wyszukiwarki wstukać hasło housesitting i otworzy się całe spektrum możliwości.

Dbanie o osobiste relacje

Jest jednak coś, co praktykuję z powodzeniem i mam w tej kwestii bogate doświadczenia. To nawiązywanie relacji w życiu realnym i wirtualnym, a potem ich systematyczne, ciągłe i staranne pielęgnowanie i rozwijanie. Znajomych poznaję wszędzie: na wycieczkach, na Facebooku, wśród klientów. Zwykle zaczynają się niewinnie, z czasem niektóre zyskują na znaczeniu i bujnie się rozrastają. Nie ma to w sobie nic z wyrachowania. Nie podtrzymuję tych kontaktów z chęci zysku ani żadnych innych korzyści. Utrzymuję te kontakty, bo jest miło, wartościowo lub ubogacająco. W takich relacjach potrzebny jest balans. Z czasem, zupełnie niespodziewanie może okazać się, że miejsce już na Ciebie czeka. W ten sposób odwiedziłam klientkę na Kaszubach, korespondowałam z przypadkowo spotkanym małżeństwem we Włoszech, skorzystałam z gościny na Podkarpaciu. Do dziś czekają na mnie otwarte drzwi na Podlasiu, w czeskich Morawach i w południowych Niemczech.

Drogowskaz na "spełnianie marzeń"

I to by było na tyle.

Jeśli Ty masz jakieś sposoby na to, aby tanio zwiedzać świat, odezwij się prywatnie lub w komentarzu.

A jeśli masz pytania odnośnie tego, co tu napisałam, chciałabyś spróbować, a jeszcze się cykasz, to też się odezwij. Pogadamy o tym…

A tymczasem…

pójdź do sklepu i pooglądaj plecaki. Mogą Ci się przydać.

Może Ci się spodoba również:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *