Fiołkowa lemoniada

Jeśli lubisz przepisy na rzeczy, które nie są popularne i które są wytwarzane starymi, tradycyjnymi metodami, to przepisy na kwiatowe lemoniady są właśnie dla Ciebie. Robię je od lat niemal ze wszystkich kwiatów jadalnych, jakie znam. Jednym z powodów, dla których je wybieram jest to, że mogę łatwo pozyskać. Rosną wszędzie wokół: na łąkach, boiskach, przy strumykach.

Za mną już doświadczenia z kwiatami wszelkiej maści bzów, akacji, dzikich róż, koniczyny, mniszka, a nawet rzepaku. Ach, co to było za doświadczenie.

Dziś jednak – z okazji właśnie rozwijającej się wiosny – zapraszam Cię na lemoniadę fiołkową.

Fiołkowa lemoniada w słoiku

Zbiór kwiatów

Kwiaty zrywam zazwyczaj wieczorem, albo rano (jest taka zasada wśród roślin pachnących, że one swoje mieszki z olejkami eterycznymi otwierają wieczorem i rano, więc właśnie wtedy najlepiej je zbierać), w terenach czystych – to znaczy daleko od ulic i pól, gdzie się uprawia wielkopowierzchniowo. To pierwsze z powodu spalin, to drugie z powodu oprysków, które właśnie się zadziewają. Fajne są do tego celu lasy, parki, boiska, łąki…

Kwiaty rozkładam na parę godzin na papierze, aby wszystkie owady (jeśli tam są) miały szansę uciec.

Kwiaty fioła w dłoniach

Fiołki w cukrze na drewnianej łyżce

Przygotowanie

W międzyczasie przygotowuję „mocny” syrop (1 kg cukru na 1 litr wody) i go studzę. Taki mocny syrop używam do wszystkich kwiatowych lemoniad. Syrop studzę.

Do wystygniętego syropu wsypuję kwiaty. Dużo kwiatów. Odstawiam pod przykryciem na 2-3 dni. Co jakiś czas mieszam i pilnuję, aby ponad powierzchnię syropu nie wystawały ogonki ani inne cząstki, bo niestety lubią spleśnieć. Cały czas obserwuję, że syrop zabarwia się na kolor denaturatu. Albo lawendy. Zależy kto do czego jest bardziej przywiązany.

Po 3 dniach dodaję do tego świeżo wyciśnięty sok z cytryny. Próbuję łyżeczką – syrop powinien być przyjemnie kwaskowaty. Dodaję jeszcze kilka plasterków cytryny i znowu odstawiam na jeden dzień pod przykryciem.

Po tym czasie odcedzam kwiaty na plastikowym sitku (nie wyrzucam ich), a syropek zlewam do buteleczek po kubusiu. Zwykle syropu nie ma dużo, bo i o kwiaty trudno w takiej masie. Syropu więc nie pasteryzuję – dobrze przechowuje się w lodówce i zużywamy go w ciągu 2-3 tygodni. Najlepiej smakuje ze schłodzoną wodą gazowaną. Gdyby Wam jednak chciało się go pasteryzować, syrop zmieni kolor na amarantowy i nieco straci na aromacie.

Syrop z fiołków z cytryną w słoiku

W tym przepisie nic się nie marnuje

Natomiast kwiaty, które zostaną po tej maceracji, nadal pachną. I to jak pachną…! Dodaję więc do nich parę łyżek miodu (albo melasy), blenduję i przekładam do słoiczka. Ugniatam łyżką, aby wygonić powietrze ze środka i na wierzch wlewam jeszcze dwie łyżki miodu. W ten sposób mogą długo stać w lodówce. Tak przygotowaną marmoladkę można dodawać do herbaty, choć ja używam jako nadzienie do rogalików.

Kwiaty fiołka w syropie w szklanym słoiku

Fiołkowe syropy i mikstury w szklanych słoikach i butelkach

Na niektórych zdjęciach widzisz również fiołkowy cukier. Zwykły kryształ ucieram dużą łyżką w kamionkowej miseczce. Świeże kwiaty wrzucam po troszeczkę do cukru i rozcieram, znowu dorzucam kilka i rozcieram. Aż do momentu, aż cukier będzie lekuchno wilgotny i fioletowawy. Cukier trzeba wysuszyć i wtedy można do używać jako posypkę do ciasteczek albo pączków.

Cukier fiołkowy na talerzyku
Syrop fiołkowy w szklanych naczyniach
Fiołkowa lemoniada w szklanym słoiku

SMACZNEGO!

Może Ci się spodoba również:

4 komentarze

  1. Pięknie przygotowany opis ze zdjęciami pysznego syropku, Podziwiam autorkę za kunszt kulinarny i piękny język literacki. Warto poświęcić trochę czasu na przeczytanie i zrobienie własnoręcznie syropku, którego nie kupi się w żadnym polskim sklepie. A smak jest poprostu powalający a przy tym jeszcze pięknie pachnący, że nie do opisania. Miałam kiedyś okazję go sama spróbować, bo dostałam taki słoiczek w prezencie. Uważam, że warto spróbować zmierzyć się z tym wezwaniem, ponieważ nic nie odda tego co się samemu potrafi zrobić. Pozdrawiam 😀

    1. Dziękuję serdecznie 🙂

  2. […] placyku kupuję fiołkowe lody – pierwszy raz w życiu trafiam na takie. Fiołkową lemoniadę robię od lat, ale lody… Ech, co to jest […]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *