Dolina Bobru – trzy pałace, rower i Ty

A co by było, gdybym Ci powiedziała trzy fakty na zachętę? 1. Ogarniesz tę trasę bez samochodu, jadąc tylko rowerem. 2. Zajmie Ci to tylko kilka godzin, ale zobaczysz po drodze trzy piękne pałace, ogrody, zakwitniętą rzekę i kumkające stawy. 3. I w dodatku poradzisz z tym sobie sama? Taka jest właśnie Dolina Bobru.

Jeśli więc nie masz jeszcze pomysłu na aktywną niedzielę, to może to jest właśnie recepta dla Ciebie. Podaję gotowy przepis.

Rano wsiądziesz do pociągu

Jednak zanim to zrobisz, najpierw w sobotę wieczorem kupisz bułki, kabanosy, dobrą wodę z magnezem, owoce i co tam lubisz najbardziej. W nieduży plecak lub sakwę rowerową zapakujesz kurtkę przeciwdeszczową, prowiant i jakąś fajną książkę. Zakładając, że nie trafisz na jakiegoś gawędziarza, który zechce Cię zabawiać rozmową podczas jazdy, będziesz miała w pociągu 2 godziny na czytanie. I drugie dwie, gdy będziesz wracać.

Połączenia zwykle sprawdzam na stronie PKP. Widzę, że rano są dwie rozsądne opcje. Gdybyśmy jechały razem, namawiałabym Cię na tę pierwszą – o szóstej. Jeśli kupisz bilet przez internet, zapłacisz 34,90 zł (Ty + rower).

Będziesz miała przesiadkę w Jaworzynie Śl., ale jeśli nie naładujesz w sakwy całej biblioteczki, to bez trudu wciągniesz rower po schodach z peronu 1 na peron 3. Jaworzyna nie ma windy. Była kiedyś, ale jest nieczynna. Ale nawet gdy można było ją używać, nie starczało w niej miejsca na przewóz rowerów. Można by się długo rozpisywać na temat tego, gdzie ma podróżnych PKP, ale to ma być wpis z dobrą energią więc… Zapomnij o windzie. Kilka schodów to nie problem. Robiłam to już wiele razy.

Nie ma też kłopotu z wsadzaniem roweru do pociągu. Wszystkie znaczące dworce po ostatnich remontach dostosowały wysokość peronów do pokładu wagonów. Rower więc obecnie jedynie wtaczasz do środka przez szerokie drzwi i zajmujesz przestrzeń specjalnie oznaczoną dla rowerzystów. Takie to proste!

Jelenia Góra o poranku

I tutaj rozwiązuje się zagadka, dlaczego cisnęłabym właśnie na tę szóstą. Bo wtedy o ósmej jesteś już na miejscu. Zwiedzanie miast o poranku, zanim mieszkańcy zjedzą niedzielne śniadania i wyjdą z domów, to gratka, której szkoda sobie odmówić. Udało mi się w ten sposób zobaczyć bezludny Amsterdam, Brukselę czy Wenecję. Wyobrażasz sobie puściutki plac świętego Marka? Taki całkiem tylko dla Ciebie… No, to jest właśnie do zrobienia, gdy zrobisz sobie pobudkę o świcie.

Tak więc z dworca w ciągu zaledwie kilkunastu minut podjedziesz prosto do Rynku. Sam środeczek Jeleniej Góry nie jest może aż tak spektakularny, jak centra wielkich europejskich stolic, ale i tak warto tam wjechać. Chociażby dla kolorowych kamienic, utkanych secesyjnymi zabytkami deptaków, czy dopiero co uruchamianych fontann.

Rynek w Jeleniej Górze

Kolorowe kamieniczki Rynku w Jeleniej Górze

Jelenia Góra - podcienia

Bardzo mnie kusi, aby wstawić tu jeszcze kilka fotek z centrum, ale rozsądniej jest zrobić o Jeleniej osobny wpis, aby nie potraktować miasta po macoszemu. Ta konkretna niedziela to święto rzeki Bóbr, więc to na niej się tu dziś skupmy.

Zaakcentuję tylko, że gdy tam byłam ostatnio, udało mi się wejść do pewnego (niezatłoczonego jeszcze, bo było to zaraz po jego otwarciu) domu towarowego, do którego w dzieciństwie zawsze prowadzał mnie dziadek. Ten dom towarowy jest nie tylko dlatego ciekawy, że wybudowano w stylu secesji, ale głównie dlatego, że zamiast piąć się w górę, jest wkopany w ziemię. Aby więc dotrzeć do ostatniego piętra, trzeba zejść dwa poziomy pod powierzchnię chodników. Nie wiem jak Tobie, ale mi bardzo podoba się ta perspektywa. Aby jednak odwiedzić ten sklep, wybierz niedzielę handlową (lub zamień niedzielę na sobotę).

Podziemny dom handlowy w Jeleniej Górze

Następny przystanek: Łomnica

Gdy opuścisz już zabytkowe centrum, będziesz musiała skręcić w lewo i jechać cały czas wzdłuż trasy, która prowadzi na zachód. Znowu przywitasz rozległe torowiska i obojętnie, czy będziesz je miała z lewej, czy z prawej strony, szukaj drogowskazu na Łomnicę (ulica Łomnicka). Tam praktycznie nie sposób się zgubić.

Niedługo po wjeździe do wsi zamajaczy Ci przed kierownicą łomnicki pałac.

Pałac Łomnica - Dolina Bobru

Tu warto zatrzymać się na dłużej i rozprostować kości chodząc po parku. Wstęp do samego pałacu jest płatny i można tam zwiedzić stałe i czasowe ekspozycje, ale jeśli mam być szczera, oglądanie ich zostawiłabym sobie na brzydszy dzień. Zwłaszcza że zewnętrzne otoczenie pałacu kusi równie mocno.

Zobaczysz tu przeniesiony ze wsi Rząśnik, onegdaj niemal całkowicie zrujnowany, a teraz poskładany na nowo ewangelicki kościół zwany Rząśnickim Domem Modlitwy. Pospacerujesz wzdłuż Bobru i rzucisz okiem na pałac w Wojanowie, który jest tuż na drugim jego brzegu. Wypijesz kawę w kawiarni, albo zrobisz zakupy w folwarku. Tam szczególnie warto wybrać się po lniarskie artykuły i rzemieślniczy chleb. A w zasadzie chlebiszcze. Ja tam wpadam koniecznie na żurek lub bigos. Oba dania są wyśmienite. No i czasem trafi się ciasto rabarbarowe lub lemoniada z bzu. Przepychota!

Pałac Łomnica - kawiarnia

Pałac Łomnica - sklep w Folwarku

Doliną Bobru do Bobrowa

Wyjeżdżając spod pałacu, od razu skieruj się w lewo. Będziesz mijać po prawej ręce stare domy, które lada moment się skończą. I zaraz znowu skręć w lewo. Musisz jechać przez moment ulicą Karpnicką. Zresztą rzuć okiem na tę mapkę.

Mapa dojazdu z Łomnicy do Bobrowa

W pewnym momencie zauważysz, że droga zaczyna odbijać w prawo i piąć się lekko w górę. To Ty wtedy dalej w lewo – z uporem maniaka, byleby tylko trzymać się blisko Bobru. Gdy ja tamtędy jechałam, ta boczna droga, w którą trzeba odbić, był szutrowa, szeroka, solidnie przygotowana nawet pod ciężki sprzęt. Nie sposób jej było pominąć. Jednak widać było, że są plany jej wyasfaltowania, więc może panowie drogowcy uporali się już z tematem. Stąd zobaczysz widok na kościół w Wojanowie, który jest na razie nieosiągalny, bo stoi po drugiej stronie rzeki, ale spokojnie. Przyjdzie jeszcze na niego czas.

Widok na Bobrów

I tak sobie jedź, jedź, jedź… aż dojedziesz do pałacu. Obiekt zwany bywa dumnie „dolnośląskim Disneylandem”, chyba z racji licznych wieżyczek. Pałac jednak ma się tak do Disneylandu, jak mury obronne Paczkowa do Carcassonne. Czyli nijak – mniej więcej. Warto jednak podjechać pod stale zamkniętą bramę i zerknąć na te interesujące ruiny.

Pałac w Bobrowie

Odwracając się tyłem do pałacu, znowu skręć w lewo i skręcaj dalej przy każdej nadarzającej się okazji do skutku. Po lewej ręce będziesz miała długie okazałe mury, wyglądające jak mury obronne, choć zdaje się to być raczej jakiś dziwny obiekt przemysłowy. I daj się prowadzić tej drodze od wioski do wioski.

Meandry Bobru

Droga będzie się wić, to w prawo, to w lewo. Jest płaściutko, więc możesz się porozkoszować jazdą. Zobaczysz mnóstwo starych domów, sadów i ogrodów. Miniesz przyczółki zwalonych mostów. Stada kaczek poderwą Ci się spod kół nie raz.

Meandry rzeki Bóbr wyglądają tak:

Meandrujący Bóbr

Jeśli pojedziesz tam w czerwcu albo w lipcu, zobaczysz, jak zakwita rzeka. Bardzo mnie urzekł ten widok, więc Ci jeszcze trochę posmamuję tymi rzecznymi łąkami.

Jeśli będziesz cicho, a jadąc na rowerze jesteś przecież ledwo słyszalna – usłyszysz głośny rechot żab. Jedź więc za tym rechotaniem. Po prawej stronie tuż przy drodze zobaczysz niewielkie stawiki, które również rozkwitają o tej porze.

Zapomniałam Ci wcześniej powiedzieć, abyś spakowała sobie do plecaka pudełko. Ja miałam jedno puste po zjedzonym już do końca prowiancie. Pudełko się przyda, bo właśnie na poboczu drogi rosną i właśnie są w pełni rozkwitu róże damasceńskie. Tak, te róże, z których wychodzą te najlepsze w świecie różane powidła. Jeśli przeoczyłaś wpis o tych różach, to przepis jest tutaj.

Kwitnąca róża w Dolinie Bobru

Trzcińsko

Dojedziesz w końcu drogą do Trzcińska. I tu napotkasz pierwszy na tej trasie znaczący podjazd. To znaczy taki podjazd, który odczują Twoje mięśnie. Moje mięśnie się poddają i troszkę podprowadzam rower pod górkę. W wiosce decyduję się zrobić dłuższy postój. Zostawiam rower w gospodarstwie będącym szkółką alpinistyczną i piechotą idę do schroniska Szwajcarka, które jest stąd zaledwie o kilkaset metrów. No, może ze dwa kilometry, ale to tak czy siak niewiele. Jednak być tam i nie skorzystać z tej sposobności, byłoby grzechem.

Chłodne piwko w schronisku – dobra rzecz. A po piwku, może tak jak ja – dasz się skusić jeszcze na krótki spacer i wejdziesz na Husyckie Skały. To tylko kolejne pół kilometra, ale za to widoki takie:

Husyckie Skały - panorama

Czas już na drugi brzeg Doliny Bobru

Gdy już nakarmisz oczy widokami Rudaw Janowickich, wrócisz do szkółki alpinistycznej i odbierzesz rower, pojedź dalej drogą do najbliższego mostu na Bobrze. Jeśli masz siłę, to oczywiście mogłabyś jechać jeszcze dalej, ale drugi brzeg jest równie ciekawy. A drogę powrotną też trzeba pokonać.

Rzekę przekraczasz więc, wciąż będąc jeszcze w Trzcińsku. Tu zawróć w kierunku przeciwnym do tego, którym jechałaś dotychczas. Czyli że znowu w lewo. Ta wycieczka powinna się chyba odbywać pod wezwaniem „cały czas skręcam w lewo”.

Ten brzeg jet bardziej urozmaicony geologicznie. Spotkasz tu kilka króciutkich, ale odczuwalnych podjazdów i zjazdów, i naprawdę poczujesz wiatr we włosach. Ten brzeg Bobru, to jakby nie ten sam Bóbr. Spotkasz tu wiekowe wiadukty, dostrzeżesz wzrokiem w niedalekiej odległości strome, skaliste urwiska. Bardzo dziko i malowniczo to wszystko wygląda.

Będziesz też trochę jechać w cieniu drzew, co jest miłą odmianą, zwłaszcza w upalny dzień.

Wreszcie zawitasz do Wojanowa

Pamiętasz, jak Ci pisałam, że z odległej otwartej łąki zobaczysz kościół w Wojanowie? No to teraz właśnie nadszedł czas, aby do niego zawitać. Zakładając, że jest weekendowe popołudnie, masz szansę zobaczyć go w środku. A naprawdę warto tam wejść, bo… Zresztą sama zobacz. Zachwycą Cię malowane empory i przebogaty, jak na wiejskie warunki, ołtarz. No i ten zachwycający sufit! Zaś dookoła kościoła zobaczysz epitafia Ziedlitzów (tych, którzy byli właścicielami m.in. zamku Grodno) oraz Schaffgotschów (tych od Piechowic i zamku Chojnik).

Dolina Bobru - kościółek w Bobrowie

kościół w Bobrowie, Rudawy Janowickie, Dolina Bobru

Domy przysłupowe Doliny Bobru

Zupełnie po sąsiedzku od kościoła zobaczysz zachwycający przysłupowy budynek, w którym mieści się świetlica wiejska wraz z biblioteką, oraz restauracja zwana „Karczmą sądową”. To budynek konstrukcyjnie podobny do tych, które widziałam, będąc w Zgorzelcu i na Górnych Łużycach. Rozpisałam się już kiedyś na temat technologii budowania tych domów. Jeśli więc jesteś ciekawa, zachęcam do lektury:

Karczma Sądowa w Wojanowie

Zresztą takich budynków jest tu więcej. Niektóre w zupełnej ruinie, bo po przekroczeniu określonego stopnia zniszczenia zapewne trudno jest postawić taki dom z powrotem na nogi. Rozpadają się więc na naszych oczach. Inne mają więcej szczęścia i są w niezłej kondycji. Widać, że ktoś w nie próbuje tchnąć nowe życie, jak choćby tutaj:

Dolina Bobru - dom przysłupowy

Perła Doliny Bobru – Pałac w Wojanowie

Na pewno wiesz, że cała Kotlina Jeleniogórska przyrównywana jest często do Doliny Loary – a to ze względu na liczne znajdujące się tu pałace i zamki. No i ten pałac, do którego właśnie za chwilę dojedziesz, często wybierany jest na ilustrację okładkową przewodników po tej okolicy. I pałac ten w zupełności sobie na to zasłużył. Możesz mi wierzyć lub nie, ale z pewnością wjedziesz na przyległy do pałacu teren i spędzisz tam co najmniej kolejną godzinę. Pospacerujesz po rozległym parku, wejdziesz do chińskiej altany, zanurzysz nos w różach i lawendzie. No i ogólnie cudownie się zrelaksujesz.

Pałac w Wojanowie

Nic mi nie wiadomo, czy pałac można zwiedzać w środku. Obecnie znajduje się w nim hotel i centrum konferencyjno-wypoczynkowe. Jednak już samo oglądanie ogrodu i parku dostarcza wrażeń. No i można rzucić okiem na drugi brzeg Bobru, aby pomachać pobliskiemu Pałacowi w Łomnicy.

Po odpoczynku w cieniu starodrzewu, wyrusz w drogę powrotną do Jeleniej Góry. Tu masz co najmniej dwie opcje, bo tyle brzegów ma Bóbr. Możesz więc jechać jego lewym lub prawym skrajem. Ja zawsze wybieram ten łatwiejszy, bo bardziej mi znany, czyli ten sam, którym tu dotarłam. Może to nudne, ale po zrobieniu 30 km w upale zmęczenie daje już o sobie troszkę znać i w tej chwili marzę już zazwyczaj tylko o tym, aby znaleźć się blisko pociągu.

I to by było na tyle…

Wycieczka zajmie Ci około 5-8 godzin. Rozpiętość jest duża i tylko od Ciebie zależy, czy i jak długo będziesz się zatrzymywać po drodze, czy dasz się skusić na ten pieszy spacer do Szwajcarki, no i czy będziesz zrywać płatki róż, nurkować do przydrożnej biblioteczki i byczyć się w przypałacowych parkach, jak ja to zrobiłam. Zakładając jednak, że jest wciąż lato, a Ty wyjeżdżasz przecież z domu bardzo wcześnie, masz przed sobą cały długi dzień i mnóstwo powrotnych pociągów. To w końcu popularna trasa kolejowa.

Jeśli spodobał Ci się ten pomysł na wycieczkę oraz ten wpis, miło mi będzie, jak odwiedzisz mój sklep…

… lub postawisz mi wirtualną kawę.

Aaaach, no i byłabym zapomniała dodać mapki tej trasy. nieładnie z mojej strony…

Mapka tutaj:

Mapa trasy Doliną Bobru

Może Ci się spodoba również:

2 komentarze

  1. Świetny artykuł. Naprawdę dobrze napisane. Wielu autorom wydaje się, że posiadają odpowiednią wiedzę na poruszany przez siebie temat, ale niestety tak nie jest. Stąd też moje miłe zaskoczenie. Muszę podziękować za Twoją pracę. Zdecydowanie będę polecał to miejsce i częściej odwiedzał, aby przejrzeć nowe posty.

    1. Bardzo dziękuję. To bardzo mobilizujące i uskrzydlające 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *