Są różne powody, aby odwiedzić Zakopane, ale z pewnością Cmentarz na Pęksowym Brzyzku powinien być jednym z nich. Ja byłam na nim wielokrotnie – o różnych porach roku. I wciąż przy każdej okazji go odwiedzam. Czasem zachodzę tam tylko na moment, innym razem spędzam tam całe godziny. I choć w niektórych źródłach podają, że jest to miejsce licznych wycieczek, nigdy nie spotkałam tam tłumów. Jest to więc dla mnie miejsce na zamyślenie, oglądanie sztuki, wspominanie tych wszystkich sławnych i zasłużonych ludzi, którzy tam leżą, lub którym urządzono symboliczne miejsce pamięci. A że jest właśnie listopad, widzę w tym dobrą okazję, aby zabrać tam również Ciebie.

Kościół na Pęksowym Brzyzku
Zanim wejdziesz na cmentarz, odwiedź kościółek. To przykład oryginalnej architektury drewnianej Podhala, który powstał tu w 1847 r., czyli jeszcze przed wybuchem fascynacji zakopiańskim stylem stworzonym przez Witkacego i Stryjeńskiego. Kościół niegdyś był pod wezwaniem św. Klemensa, obecnie Matki Boskiej Częstochowskiej. Wejdź do środka i zachwyć się klimatem panujacym wewnątrz. Przysiądź w ławce i obejrzyj rzeźbione ołtarze i malowane na szkle sceny drogi krzyżowej.


Skąd pochodzi nazwa Cmentarza na Pęksowym Brzyzku?
Pierwszym proboszczem kościoła był ks. Józef Stolarczyk, który obok kościoła, na ziemi podarowanej przez Jana Pęksa, założył niewielki cmentarzyk. „Brzyzek” zaś w gwarze góralskiej określa urwisko nad potokiem. I to jakby się zgadzało. Za cmentarzem znajdziesz stromiznę schodzącą wprost do potoku Cicha Woda.
Początkowo chowano tu mieszkańców Zakopanego, które w tym czasie wciąż było niewielką miejscowością. Wszystko zmieniło się w drugiej połowie XIX w., kiedy to odkryto i rozreklamowano lecznicze walory miasta. Jak grzyby po deszczu w mieście zaczęły powstawać liczne sanatoria. Natomiast dzięki staraniom doktora Tytusa Chałubińskiego z końcem stulecia formalnie uznano Zakopane za uzdrowisko. Maleńki kościółek szybko przestał być wystarczający, zaś na cmentarzu przybywało grobów kuracjuszy oraz ofiar wypadków tatrzańskich wypraw. W niedługim czasie zaprzestano chować tu zwykłych obywateli miasta, a miejsce to zarezerwowano tylko dla ludzi zasłużonych dla Zakopanego, dla Tatr i całego Podhala. Wtedy też nadano mu nazwę Cmentarza Zasłużonych.


Nastrój na Cmentarzu na Pęksowym Brzyzku
Nastrój tego miejsca to to, co mnie tu ciągnie wciąż i wciąż. Spokój. Cisza… A to wszystko przecież nieopodal głównej drogi. Może i Tobie uda się tu zaznać tej samotności i tej cichości, zapachu deszczu, mchu i igliwia.



Cmentarz Zasłużonych
Cmentarz na Pęksowym Brzyzku to też, a może przede wszystkim miejsce pochówku sław świata kultury, nauki i sportu. Spoczywają tu więc szczątki przedstawicieli najważniejszych rodów zakopiańskich, a także sportowców – wśród nich olimpijczyków, narciarzy, alpinistów i himalaistów. Nieopodal wejścia leży Helena Marusarzówna, polska mistrzyni sportów narciarskich, rostrzelana przez Niemców w 1941 r. Jest i Jan Długosz, alpinista i literat, który zginął podczas wspinaczki na Orlej Perci. Do dziś odwiedzający ten grób sportowcy przypinają tam części wspinaczowego osprzętu. Swój symboliczny grób ma tu też Bronek Czech, trzykrotny olimpijczyk i pilot szybowcowy, który zmarł w obozie w Auschwitz.

Świat literatury reprezentują tu Kornel Makuszyński, któremu na nagrobku wdzięcznie pobłyskują odznaki i emblematy szkół, dla których pisarz stał się patronem. Towarzystwa mu dotrzymują Władysław Orkan, Kazimierz Przerwa-Tetmajer i wielu innych pisarzy i poetów.



Jakby na honorowym miejscu stoi krzyż na grobie Sabały, czyli Jana Krzeptowskiego – przewodnika tatrzańskiego, pieśniarza i gawędziarza. Sabała towarzyszył Tytusowi Chałubińskiemu i Stanisławowi Witkiewiczowi w ich górskich wyprawach. Był nawet ojcem chrzestnym Witkacego.

W niebiańskiej loży artystów zasiedli tu Stanisław Witkiewicz (ojciec), który wraz z Chałubińskim i Karolem Stryjeńskim stworzyli styl zakopiański. Wszyscy troje mają tu swoje miejsca. Jest tu też symboliczny grób Witkacego. Wszak artysta przez kilka lat mieszkał tu niedaleko, w Willi Witkiewiczówka, w której prowadził też firmę portretową.



Grono artystów zasila Antoni Kenar – rzeźbiarz i Dyrektor Liceum Sztu Plastycznych w Zakopanem, oraz Władysław Hasior, znany ze swoich wielkich rzeźb Ognistych Ptaków, pomników, sztandarów i innych kompozycji, które czasem oglądam w jego zakopiańskim muzeum. W jego pracowni powstało też kilka nagrobków tutejszego cmentarza.

Sztuka na cmentarzu
Tych znanych nazwisk jest tu wiele więcej. Ale oprócz czytania epitafiów, warto też zwrócić uwagę na sztukę. Oprócz metalowych rzeźb Hasiora, są tu liczne drewniane figury, szczegóły nawiązujące do podhalańsiej architektury i do tradycyjnych strojów, obrazy malowane na szkle, barwne kapliczki, elementy zdobnicze typowe dla Wyspiańskiego, który zakochany w Zakopanem był również. Można na tym zwiedzaniu naprawdę spędzić godziny.





Piszę już tu tak dużo o tym cmentarzu, a i tak nie wyczerpałam tematu. Nie wspomniałam nic o symbolicznych grobach ludzi gór (w tym o Macieju Berbece), którzy pozostali w górach na zawsze. Nie poświęciłam też tu miejsca działaczom towarzystwa tatrzańskiego, którzy uczynili Zakopane jednym z ważniejszych punktów na mapie turystycznej Polski. Szerszy wykaz tych osobistości znajdziesz w tym artykule.
A jeśli udało mi się szczęśliwie przeprowadzić Cię aż do tego momentu wpisu, chętnie zaproszę Cię teraz do sklepu, gdzie prezentuję przydatne akcesoria podróżnicze. Wszystkie one powstają w mojej pracowni. Ostatnio na przykład furorę robi model Docelovo – sześciokieszeniowy plecak, który weźmiesz bez dopłat za bagaż na pokład samolotu Ryanair i Wizz Air.

