Duszniki-Zdrój – mówią, że to polskie Twin Peaks

Ja się tam niewiele znam na Twin Peaks. Pomimo tego, że serial leciał w telewizji, kiedy i ja jeszcze używałam TV w celach rozrywkowych, to jednak z Davidem Lynchem, reżyserem serialu się nie zakumplowałam szczególnie. Więc jedyne co wiem, to że Twin Peaks było miasteczkiem, z którego w tajemniczych okolicznościach znikały osoby. Czy Duszniki są do Twin Peaks podobne? Nie wiem… Nie znalazłam potwierdzenia, aby kroniki policyjne donosiły, że w okolicy działo się coś nadzwyczajnego. Ot, wymuszenia, pobicia i kontrabandy – jak wszędzie w tej części Imperium.

A porównanie takie znalazłam na blogu u Kasi z pracowni Katta. Właścicielka galerii z kotem w szyldzie i w logo, szyje torebki (podobnie jak ja, dlatego podczytuję tegoż bloga) i prowadzi uroczy sklepik na głównym deptaku w Dusznikach. Niestety jest sobotni wieczór i sklepik jest zamknięty, ale przez duże, ładnie zaaranżowane witryny widzę, że już tylko bycie w tym sklepie byłoby wystarczającym powodem, aby odwiedzić to miasteczko. Jednak zamknięte to zamknięte, nie ma co marudzić. Idę więc zwiedzać dalej.

Duszniki Galeria Latta

Był strumyk, nie ma strumyka!

Rynek w Dusznikach pochyły jest bardzo. Nie ma ratusza, choć miasto zakładane było na planie magdeburskim, czyli według takiej reguły, w której ratusz jest raczej pośrodku rynku. Powodem ulotnienia się ratusza (i to dosłownego) był pożar w 1844 r. W wielkiej pożodze ucierpiał zresztą nie tylko ratusz. Wiele (aż około 60) okolicznych kamienic również, jak i kościół i przykościelny szpital.

Zupełnie inny los spotkał strumień, który podobno kiedyś płynął przez rynek. Ten za to został zlikwidowany dużo wcześniej, najpewniej z powodu kolizji z trakami komunikacyjnymi. Och, jakże to musiało malowniczo wyglądać. Teraz za to ukośnie przez plac przebiega obsadzony roślinami deptak. Wędrując wzdłuż deptaka można natomiast podziwiać stare detale: kolumnę wotywną – jedną z nielicznych na Dolnym Śląsku figur morowych, czyli wybudowanych jako dziękczynienie po ustąpieniu zarazy. U szczytu kolumny stoi Maryja z dzieciątkiem. W niższym piętrze zaś św. Florian, który niestety nie pomógł ustrzec się miastu przed pożarem, oraz św. Sebastian (patron od zarazy). Nieopodal stoi też replika pręgierza. I tego akurat nie kumam – znaczy się tej fascynacji ludzkim cierpieniem nie pojmuję ani w ząb. Było nie było, pręgierze to jednak miejsce kaźni, czyjejś męki i upokorzenia. Skoro już pręgierz się zniszczył, a nie zamierzano tu więcej nikogo torturować, to po co było go odbudowywać? Tak czy owak pregierz wymieniany jest na liście miejskich atrakcji. Niepojęte!

Duszniki-Zdrój - rynek i pręgierz

Duszniki-Zdrój - koluna wotywna morowa w rynku

Kamieniczki w rynku to budynki głównie renesansowe i barokowe. Kilka z nich jest nowych – wybudowane zostały w latach siedemdziesiątych w miejsce starych, wyburzonych z powodu złego ich stanu. Jednak nawet te nowe nie rażą, nie psują nastroju starego miasteczka, nie kłują w oczy jak te Strzegomiu czy w Lwówku Śląskim.

Dusznicki rynek miał szczęście do znamienitych gości. Bywał tu Jan Kazimierz, kiedy po abdykacji udawał się do Francji. Właściciel ówczesnego zajazdu pod dzisiejszym adresem Rynek 1 powiesił nawet pamiątkową tablicę z napisem „Roku 1669 dnia 17 sierpnia Jan Kazimierz, były król Polski, nocował u mnie”. Zamieszkał tu też na krótko feldamarszałek G.L. von Blücher, znany choćby z tego, że walczył z Napoleonem pod Waterloo i w ogóle w wielu bitwach nieźle przetrzepał Francuzom portki. Dziś mauzoleum feldmarszałka znajduje się trzy kroki ode mnie czyli nieopodal Krobielowic. Mam generalnie o tym mistrzu pruskiej strategii wojennej wiele do powiedzenia, więc należy mu się na łamach tego bloga porządny wpis.

Wracając jednak do Dusznik… jeszcze jedno spojrzenie na kolorowe kamienice w pierzei z nowym ratuszem. W ówczesny budynek wbudowano stary ratuszowy zegrar oraz renesansowy portal, który ocalał z pożaru. Dobre i to.

Rynek, pierzeja z ratuszem - Duszniki-Zdrój

Nieco w bok od rynku…

Moim celem jest kościół, jednak zanim tam dotrę, wabi mnie pewna zakręcona, kameralna uliczka, a w niej Hotel Sonata. Podobnych hoteli i zajazdów było w rynku kiedyś sporo, jak w każdym pruskim miasteczku. Dziś ostał się on jeden, z balkonikiem zapewne najbardziej reprezentacyjnego apartamentu oraz z dwoma atlasami po obu stronach wejścia. Nieopodal zaś, gdyby tak jeszcze raz cofnąć się do rynku, stoi stary budynek browaru, ze znakami cechu browarników. Korzystając z pozwolenia pani, która stała w drzwiach tego budynku, udało mi się wejść do klatki schodowej i to było nprawdę wielkie wow. Pani jednak wydawała się zniecierpliwiona tym, że tam szpieguję, nie miałam więc odwagi strzelać fotek. Żałuję…

W budynku tym bywał Zygmunt Krasiński w czasach, gdy przy browarze działała jeszcze gospoda. No, mówiłam, że dusznicki rynek miał szczęscie do znamienitych gości.

Duszniki-Zdrój, hotel Sonata

Kościół Św. Piotra i Pawła

Do kościołów z zasady wchodzę wszędzie, w każdym miejscu, do którego zawitam. Do tego konkretnego zwabił mnie jednak wieloryb.

Dusznicka świątynia podzieliła losy wielu kościołów w Europie: czyli powstała w dobie gotyku, następnie na fundamentach lub w bryle tej gotyckiej powstawała nowa bryła, którą finalnie zbarokizowano. Dziś u szczytu wielkich schodów stoi okazała budowla ze strzelistą wieżą. W środku, już od wejścia zachwycają mnie ogromne sufitowe malowidła, które niczym artystyczny, biblijny komiks ukazują wybrane sceny nowotestamentowe.

Duszniki-Zdrój, kościół pod wezwaniem, św. Piotra i Pawła

Duszniki-Zdrój, malowidła sufitowe w kościele

Zadzierając głowę do góry w poszukiwaniu jeszcze więcej malowideł moje oczy padają na rokokowe organy wraz z chórem. Nie są może pokaźne, ale za to przecudnej urody.

Duszniki-Zdrój, kościół, barokowe organy

Zaś po przeciwległej stronie od organów dostrzegam JĄ – ambonę w kształcie wieloryba. Wydaje mi się nieco dziwaczna, przerysowana i udziwniona. Czytam jednak na kartach przewodnika, że ta kazalnica ma duży walor artystyczny. Zawsze wiedziałam, że na kunszcie barokowej sztuki to ja się rozeznaję raczej średnio.

O barokowej jakości tego zabytku ma świadczyć okrągły kształt wieloryba i bogactwo zdobień. Podobno temat wieloryba, a więc przypowieści o Jonaszu podróżujacym w brzuchu zwierzęcia, był w Czechach, Prusach i Austrii dość powszechny. Tyle że tutaj ujęty został on dość nietypowo – biblijnym Jonaszem miał być bowiem każdy ksiądz, który w trakcie nabożeństwa wygłaszał swoje kazanie. W sumie sprytne, choć w skrytości ducha jestem wdzięczna, że nie widzę tu żadnego księdza. Nie wiem, czy widok kaznodziei w brzychu płetwala pozwoliłby mi zachować powagę i później odzobaczyć ten wizerunek. Bardziej więc odbieram to jako rodzaj sensacyjki, nie potrafię połączyć tego wieloryba z biblijnym przesłaniem. No sorry!

Ambona w kształcie wieloryba, Kosciół, Duszniki-Zdrój

Te kazalnicze wątki w kościele nie kończą się jednak na wielorybie. Po przeciwległej stronie od ołtarza wisi bowiem rzeźba Jana Nepomucena, umieszczona na czymś, co ma ambonę imitować. Ta niby-kazalnica jest wielka i również – jak na barok przystało – urządzona z rozmachem. Patrzę na to z podziwem – bo to w końcu sztuka, ale i ze zmieszaniem, próbując wejść w głowę temu, który takową imitację kościelnej mównicy zaaranżował.

Duśzniki-Zdrój - rzeźba Jana Nepomucena

Park Zdrojowy

Spacer w parku zdrojowym daje przyjemny relaks. Wchodzę do niego długą aleją po kamiennej klawiaturze tuż przed wieczorem, trochę umęczona szwędaniem się po uliczkach miasta. Tutaj więc ochoczo przysiadam na ławkach w paru miejscach – koło dworku Chopina, w którym co roku odbywają się koncerty festiwalu Chopinowskiego, a potem jeszcze vis a vis domu zdrojowego. Nie wiem, czy to za sprawą przepływającej niedaleko górskiej rzeki, czy tego, że już zaraz kończy się dzień, powietrze jest rześkie i przyjemnie wilgotne. Czuję, że odpoczywam i jest mi tu bardzo dobrze. Wchodzę jeszcze do pijalni wód mineralnych i tam, za wniesieniem drobnej opłaty, mogę napić się wody z dwóch źródeł: Jana Kazimierza i Pieniawy Chopina. Jan Kazimierz wygrywa z Chopinem – według mnie.

Duszniki-Zdrój - park zdrojowy

Duszniki-Zdrój, pijalnia wód mineralnych

Duszniki-Zdrój - pijalnia wód mineralnych, ujęcie źdródła

Wkrótce się jednak okazuje, że w parku ukryte jest kolejne źródło – Źródło Agata – bijące spod ziemi, chłodne i naturalnie gazowane, sodowo-wapniowo-magnezowe, lekko słonawe. W smaku po prostu sztos. Panownie Chopin i Jan Kazimierz pozostaję jednak z tyłu, gdyby tak porównać wszystkie trzy smaki. No i muszę nadmienić, jakom świdniczanka, że autorem obudowy źródełka w kształcie kształtnej Agaty jest Janusz Furmanek – świdnicki artysta.

Źródło Agaty, Duszniki-Zdrój

Podsumowując…

Duszniki-Zdrój - kameralna uliczka na starym mieście

Duszniki spodobały mi się bardzo, choć rzeczywiście ma się tu wrażenie, że uliczki śpią, i budynki też śpią. Co krok przypominała mi się moja wizyta w Szentendre – małym miasteczku na Węgrzech, które odwiedziłam rok temu. Może to te wszechobecne spadki i wzniesienia terenu? A może powywijane uliczki? Co i rusz miałam uczucie, że jestem znowu tam, na tej pięknej węgierskiej prowincji, tylko ktoś zapomniał porozwieszać nad ulicami parasole i abażury. I choć Szentendre i Duszniki z pozoru nie mają powalających atrakcji, to na każdym kroku jest tu coś, co sprawia, że przystajesz i mówisz: „o, to jest naprawdę ciekawe”. Z tą tylko róznicą pomiędzy tymi dwoma miejscami, że miasteczko na Węgrzech ma perfekcyjnie obcykany marketing. Jeśli zaciekawił Cię ten wątek, przejdź się ze mną uliczkami Szentendre.

Pisząc ten artykuł, skupiałam się głównie na subiektywnych wrażeniach z tego miejsca. Pominełam temat Muzeum Papiernictwa, bo o tym napisałam już wcześniej. Wątki o nielicznych faktach z dziedzin historii i sztuki zaczęrpnęłam z wielu stron podróżniczych, które bez sensu tu wyliczać. Najwięcej jednak chyba wyczytałam na oficjalnej stronie miasta, która doskonale zaspokoi każdy podróżniczy apetyt.

Może Ci się spodoba również:

2 komentarze

  1. […] Dziś więc zabieram Cię na spacer po miasteczku, które nie dość, że całe – w ogóle i w szczególe – jest piękne, to jest jeszcze miastem partnerskim dla Dusznik-Zdroju. […]

  2. Pretty! This has been an incredibly wonderful post. Many thanks
    for supplying this info. https://menbehealth.wordpress.com/

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *