Gdzie oglądać krokusy w Tatrach

Jeśli widziałaś w głównym serwisie wiadomości te tysiące osób stojące w kilometrowej kolejce, aby potem zza czyichś pleców móc przez chwilę podziwiać tatrzańskie krokusowe łąki, miałaś prawo pomyśleć, że to nie dla Ciebie. I ja tak samo kiedyś twierdziłam. Pewnego razu postanowiłam jednak odczarować to uprzedzenie i spróbowałam do tematu podejść inaczej.

Miejsce

Choć szafran spiski kwitnie na całym Podhalu, w Beskidach, a nawet w niektórych miejscach Karkonoszy, stwierdzam, że jak już jechać, to w miejsce najlepsze z najlepszych. Rozpatruję więc trzy lokalizacje tatrzańskie: Kalatówki, Rusinową Polanę oraz Dolinę Chochołowską. Ostatecznie wybrałam tę ostatnią, a przy podejmowaniu decyzji przeważyła kamerka internetowa na schronisku Murowaniec, dzięki której mogłam na bieżąco monitorować, czy śnieg jeszcze leży w dolinie, czy też może ustąpił i będzie szansa na wielkie WOW.

Aby obejrzeć widok z kamer w Tatrach, przejdź tu:

http://kamery.topr.pl/

Termin

Aby uniknąć kolejek, o których mowa była wcześniej, postanawiam jechać w środku tygodnia. Wybieram dzień z zapowiadaną słoneczną pogodą i na wieczór poprzedzający ÓW dzień zakupuję bilet Flixbusa na trasie Wrocław-Zakopane. Gdybym miała wyjazd powtórzyć (2023 r.), wybrałabym kurs startujący dziesięć minut po północy, po to, aby tuż po szóstej być w Zakopanem. W każdym roku termin kwitnienia może się nieco różnić. Trzeba obserwować pogodę w dłuższym okresie i wybrać któryś z kolei, cieplejszy dzień po odwilżach. Zwykle pierwsze tygodnie kwietnia są dobrym terminem.

Dotarcie do Doliny

Z dworca autobusowego w Zakopanem do Doliny Chochołowskiej dojeżdża się busikiem, który kursuje na trasie dość często (kierunek: Czarny Dunajec). Wybieram najwcześniejszy możliwy kurs. Zwiedzanie Zakopanego zostawiam sobie na popołudnie.

Busik zatrzymuje się nieopodal wejścia do Doliny. O dokładne miejsce najlepiej spytać kierowcy lub obserwować współpasażerów. Na pewno wysiądzie tam większość turystów.

Droga w miejsce, do którego chcę dotrzeć, prowadzi wzdłuż pustych jeszcze o tej porze parkingów i zamkniętych budek z oscypkami i pamiątkami. Wije się łagodnymi łukami w lesie i po pewnym czasie zaczyna momentami łagodnie się wznosić. Asfalt zamienia się w szuter. Trasa jest wygodna, szeroka i bezpieczna. Po godzinie zaczynam wychodzić z lasu i zauważysz pierwsze otwarte przestrzenie. Polana, zwłaszcza w swym dolnym miejscu ma wydłużony kształt i stopniowo się otwiera. To przy jej końcu widzę takie krajobrazy.

Zasady zachowania się na krokusowych polach:

W godzinach kulminacji odwiedzin kwiatowych łąk pilnują strażnicy przyrody, pracownicy parku i wolontariusze. Będąc tam z samego rana jednak nikogo takiego nie spotykam. Po polanie należy poruszać się główną drogą i ścieżkami wytyczonymi przez obsługę szlaku. Nie wolno kłaść się łące ani biwakować. Kwiaty rosną jednak tuż przy samych ścieżkach i bez wychodzenia poza ich obręb byłam w stanie wykonać przecudne zdjęcia – nawet ze sobą na tle fioletowych łanów.

Zakwaterowanie i jedzenie w Dolinie:

zwykle nie udaje się wykupić noclegu w schronisku bez uprzedniej rezerwacji. Z sezonie kwitnienia jest to niemal niemożliwe. Trasa jednak nie jest długa i zakładając wczesny start i powolne rozkoszowanie się pejzażami, na przystanku powrotnym jestem tuż po południu.

Schronisko oferuje pyszną kawę i śniadanie. Decyduję się na jedno i drugie.

Ubranie, obuwie i sprzęt

Jeśli sprawdziło się wcześniej pogodę i ta zdaje się potwierdzać, że będzie pięknie i słonecznie, zwykła kurtka wystarczy. Ja mam ze sobą lekką kurtkę przeciwwiatrową i grubszy polar. Droga ma łagodne nachylenie, jednak zwłaszcza w miejscach zacienionych może jeszcze leżeć śnieg lub lód. Mocne buty z twardą podeszwą i solidnym bieżnikiem wystarczają. Nie mam zamiaru wybierać się szlakiem w wyższe partie Tatr, raczki więc nie są konieczne. Przydają się za to rękawiczki i opaska na uszy, bo potrafi nieźle dmuchać. No i aparat fotograficzny oraz lornetka to konieczność. Ale to oczywista oczywistość…

Podsumowując

Czas trwania: dwie noce w autobusie i cały dzień wzrokowej rozkoszy.

Budżet: mieszczę się w budżecie 200 zł (wliczając przejazd w obie strony, śniadanie w Murowańcu i langosze na Krupówkach).

Stopień trudności trasy pieszej: szlak jest łatwy, łagodnie nachylony, dobrze oznaczony. Przemarsz zajmuje ok. 2 godzin w każdą stronę. Na miejscu postanawiam spędzić co najmniej kolejne 2-3 godziny.

Samotna wycieczka: jeśli rozpatrujesz wyjazd w pojedynkę, to jest to bezpieczny kierunek. Nawet rozpoczynając wymarsz o szóstej, na trasie spotkasz co najmniej kilkanaście żądnych pięknych pejzaży osób. Samotna podróż Flixbusem jest również bezpieczna, co sprawdziłam niejednokrotnie.

Pamiętaj jednak:

Moje doświadczenia mogą być odległe od Twoich. Podziel się wrażeniami, jeśli byłaś już na podobnej wycieczce. Bardzo jestem ciekawa Twojej opowieści.

W tej podróży potrzebne Ci będą:

  1. Plecak turystyczny WISIMITO
  2. Plecak miejski POCOMITO
  3. Nerka NIERUSZ

Odwiedź mój sklep:

Zajrzyj też do drugiego mojego sklepu, gdzie mam więcej toreb i akcesoriów podróżnych związanych z Tatrami i Podhalem.

Może Ci się spodoba również:

1 komentarz

  1. […] Krokusy w Dolinie Chochołowskiej Hala Gąsienicowa w sierpniu góryMałopolskiePodhalepodróżpodróżesamochodemskansenTatryweekendwycieczka […]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *