Do dziś zachodzę w głowę, jak to się stało, że Kolorowe Jeziorka w Wieściszowicach cieszą się aż taką popularnością i wciąż są oblegane przez tłumy zwiedzających, a w parku krajobrazowym Łuk Mużakowa jest w zasadzie pusto. Jak bowiem porównać cztery okresowo zanikające stawiki wielkości kałuży z ponad 300 jeziorami w tej części Lubuskiego? Wiadomo, większość z nich jest po stronie niemieckiej, jednak nieco ponad sto tych zbiorników leży po polskiej stronie i owe sto niesamowicie działa na wyobraźnię, nieprawdaż?

Co to jest Łuk Mużakowa?
Jest to forma geologiczna przyjmująca kształt łuku właśnie, lub jak niektórzy to widzą – kształt olbrzymiego uśmiechu. Ma postać gigantycznej fałdy ziemi, która została ukształtowana 340 tysięcy lat temu przez lodowiec. Mieszkańcy tego terenu chlubią się, że zasiedlają jedyną na świecie morenę czołową widoczna z kosmosu (sprawdziłam na google earth, rzeczywiście ją widać z olbrzymiej wysokości). To daje wyobrażenie na temat wielkości tej formy: ma ponad 18 tysięcy hektarów, długość ok. 40 km, a szerokość tej „podkowy” wynosi 25 km. Konsekwencją działalności lodowca w tym obszarze jest niesamowicie ciekawe zróżnicowanie terenu, co daje się we znaki, zwłaszcza gdy na zwiedzanie parku wybierzesz się rowerem. Ja tak właśnie zrobiłam, jednak pomimo wysiłku, jaki się z tym wiązał, nie żałuję, bo to dało mi okazję zwiedzenia dwóch atrakcji jednego dnia: kolorowych jeziorek oraz Parku Mużakowskiego.
Dawna Kopalnia Babina
W obrębie Łuku Mużakowskiego warto zwiedzić kilka rzeczy: Łęknicę, Bad Muskau (Mużaków), objęty kuratelą UNESCO Park Mużakowski, park rododendronów i azalii w Kromlau.
Parkowi w Kromlau poświęciłam już obszerny artykuł, który również może Cię zaciekawić:
Tym razem jednak głównym moim celem (a w zasadzie naszym, bo do parku wybrałam się z moim partnerem) było to, aby dać się zachwycić bajecznym kolorom na ścieżce geologicznej „Dawna kopalnia Babina”. Wpakowaliśmy więc rowery do samochodu i podążyliśmy w stronę naszej zachodniej granicy.
Jak dojechać, gdzie zaparkować i od czego zacząć zwiedzanie
Odległości z rejonu mojego zamieszkania są znaczne. Łuk Mużakowa zaczyna się w zachodniej części województwa Lubuskiego, następnie mija granicę i kończy się po stronie niemieckiej. Ze Świdnicy do Łęknicy trzeba pokonać 170 km, za to z Wrocławia aż 200 km. Jakiś czas temu istotna dla mnie była też odległość z Żar (35 km), bo gdy po raz pierwszy usłyszałam o parku geologicznym wokół Mużakowa, planowałam dotrzeć tam, pakując uprzednio rower na pokład pociągu jadącego z Wrocławia do Żar. Udało się jednak ogarnąć trasę dojazdową samochodem i uważam to za najlepszą opcję, gdy nie ma się zamiaru nocować w Łęknicy lub okolicy.
Znane mi są dwie opcje na zwiedzanie ścieżki geologicznej (ze startem w Łęknicy albo we wsi Nowe Czaple). My zdecydowaliśmy się na start w wiosce. Skorzystaliśmy z wyznaczonego dla turystów leśnego parkingu na obrzeżach wsi, tuż przy pierwszych zabudowaniach. Tablice informacyjne od razu wyposażyły nas w niezbędną porcję wiedzy historycznej i geologicznej. Ostrzegły nas również o tym, aby na terenie zachowywać się prawidłowo i w jeziorach absolutnie i pod żadnym pozorem nie zażywać kąpieli. Woda w jeziorkach, choc kusząca kolorami i przepięknym otoczeniem, bywa niesamowicie zakwaszona, przez co wręcz toksyczna.

Trochę historii czyli „dawna kopalnia Babina”
Aby móc pokazać ciekawym tej części regionu turystom bogactwo krajobrazowe oraz to, jak na krajobraz może wpłynąć działalność człowieka, po terenie wyłączonej z działania dawnej kopalni Babina przeprowadzono ścieżkę geoturystyczną.
Kopalnia węgla brunatnego działała w tym miejscu w XIX i XX w. Węgiel wydobywano tu metodą odkrywkową i głębinową. Założona w Bad Muskau spółka węglowa, oprócz górnictwa, trudniła się również wytwarzaniem brykietu. Była też w posiadaniu dużej cegielni, ponieważ urobek towarzyszący węglowi, zawierał spore ilości iłów ceramicznych. Jej ruiny zobaczysz przy wejściu do parku, a charakterystyczne budynki z żółtawej cegły widoczne są w całej okolicy.
Po wojnie kopalnia przeszła w zarząd polskiego państwa i dalej, aż do lat sześćdziesiątych prowadziła wydobycie węgla. Ostatecznie zakończyła działalność w 1973 r. Nieużytkowane wyrobiska zaś uległy samoczynnemu zawaleniu i zalaniu, lub ich zniszczenie odbyło się w sposób zaplanowany. Na terenach dawnych hałd i wyrobisk zasadzono drzewa i rozpoczął się proces „oddawania” obszaru naturze.
Kolorowe jeziora
Ścieżka geoturystyczna poprowadzona jest w taki sposób, aby przejść lub przejechać obok kilku kolorowych akwenów. Nam się udało obejrzeć ich siedem, ale jak już wspomniałam wcześniej, w tej części łuku Mużakowskiego jezior i stawów jest około setki. Niektóre z nich można odwiedzić odbijając z głównego szlaku. Trochę się jednak tego obawiałam, mając na uwadze fakt, że jednak jest to teren pokopalniany, na którym można natknąć się na zapadliska i odkryte części podziemnych korytarzy. Założyłam z góry (i jak się potem okazało, owo założenie było słuszne), atrakcji przy głównej ścieżce jest wystarczająco dużo, aby dać się zachwycić co krok.
Na początku trasy napotkaliśmy na dwa cudownie turkusowe jeziora, oraz jedno – bardziej przesłonięte drzewami o odcieniu głębokiego szmaragdu. Tablice informacyjne głoszą, że kolor nadają wodzie w jeziorach głównie żelazo i jego związki, ale też mangan, wapń, sód oraz związki siarki. Za te przepiękne turkusy odpowiedzialne są iły i drobniutkie kwarce, zaś czerwień, fiolet, róż to rola pirytu i kwasu siarkowego.

Kwasowość wody rozpościera się w przedziale 2 do 4 pH. Większość zbiorników nie nadaje się więc do kąpieli. W wielu z nich nie rozwinęła się nawet roślinność, a w tych, w których podwodne rośliny jednak wyrosły, nie miały łatwego zdania. Woda zawiera metale ciężkie i związki siarki. Jednak w jednym ze zbiorników zorganizowano podwodną trasę turystyczną dla płetwonurków, na której mogą zobaczyć zatopione torowiska z wagonikami górniczymi oraz wejście do kopalni.
Wieża widokowa
Mniej więcej w połowie ścieżki napotkaliśmy na drewnianą, dwupoziomową wieżę widokową, na którą wejść trzeba obowiązkowo. Wieża ma wysokość 30 metrów i aby osiągnąć jej górny pokład, trzeba pokonać 120 schodów. Zobaczymy z niej największy zbiornik w parku – tzw. Jezioro Afryka, które swą nazwę zaczerpnęło nazwy kontynentu – rysunek linii brzegowej przypomina kształtem Afrykę właśnie. Jezioro to, w porównaniu z innymi, jest ogromne. Ma powierzchnię 20 hektarów, a głębokość miejscami dochodzi do 24 m. Brzegi opadają dość szybko, co widać po zmieniającym się kolorze wody – od jasnego różu, przez rudości, bordo, aż do głębokiego fioletu i granatu.


Kładka nad Afryką
Z górnego pokładu wieży dostrzegłam w dole drewnianą kładkę powieszoną nad brzegiem Afryki. Udaliśmy się tam i okazało się, że naprawdę było warto. Można w tym miejscu zobaczyć rdzawo brązowe warstwy osadów – to pozostałości po złożach węgla brunatnego. Zaciekawiło mnie również coś, co zdominowało wizualnie tę część ścieżki – a mianowicie hałdy szarego piasku. Brzeg składa się tu z nienadającej się do wykorzystania części urobku, czyli tak zwanych śmieci kopalnianych. Obecnie to już stwardniała skorupa, a dzięki potokom wody opadowej, która rzeźbi w tej warstwie drobne korytarze, przyroda stworzyła tu niemal księżycowy krajobraz. To daje wyobrażenie, jak niewesoło mógł wyglądać ten teren, zanim tu wyrosły te wszystkie rośliny.


Widłaki
Wydało mi się to dziwne, że przyroda tak szybko poradziła sobie z ujarzmianiem nieprzyjaznego otoczenia. Las wyrósł tu bardzo szybko. Musi to wszystko pięknie wyglądać jesienią. Jednak zadowolenie sięgnęło zenitu, gdy tuż po tym, jak napchałam żołądek słodziutkimi poziomkami, moje oczy dostrzegły widłaki. Dotychczas byłam przekonana, że te rzadko występujące i będące pod całkowitą ochroną roślinki występują tylko w nieskazitelnie czystych rejonach. A tu proszę…

Pulsujące gejzery
No dobra, pojechałam z tymi gejzerami. Miejsca tego nie można z pewnością nazwać polskim „Yellowstone”, ale i tak warto poświęcić chwilę i odbić na moment w bok od głównej ścieżki.
Bowiem na jednym ze zlikwidowanych stanowisk odkrywkowego wydobycia węgla można obserwować bulgoczące źródełka. Łatwo tu wyczuć delikatny siarkowy zapach. Wokół jednego z bardziej spektakularnych źródeł wybudowano drewniane pokłady, aby turyści nie uszkodzili delikatnej skorupy otaczającej wywierzysko. Woda sprawia wrażenie gęstej, wylewającej się z wnętrza ziemi oleistej cieczy. Podobno w czasie bardziej mokrych sezonów widoczne jest wyraźne pulsowanie tej wody. My trafiliśmy tam w niezwykle suchym roku, więc podczas długotrwałego wpatrywania się w dziurę dostrzegliśmy zaledwie nieliczne, małe bąbelki powietrza.
Błoto wokół mieni się zaś kolorami tęczy i przypomina plamy benzyny na wodzie. To zasługa bakterii, które przystosowały się do życia w tym kwaśnym i trującym środowisku.

Czas przejścia i długość trasy
Leśna i terenowa ścieżka geoturystyczna ma długość 5 km, ale nie tworzy pętli, więc jako odcinek do przejścia trzeba liczyć co najmniej dwa razy tę odległość. Podobno można ja przebyć w czasie 2-3 godzin, ale z powodzeniem atrakcji wystarczy na zapełnienie całego dnia. My pokonaliśmy ją rowerami tylko w jednym kierunku, potem zjechaliśmy do Łęknicy, Bad Muskau i Parku Mużakowskiego, z powrotem zaś przyjechaliśmy trasą dawnej kolejki wąskotorowej. Szlak zlikwidowanego torowiska nie jest wyraźnie oznaczony. Powiedział nam o nim mieszkaniec Łęknicy, a totalną niespodzianką okazało się, że trasa ta doprowadziła nas dokładnie do miejsca, w którym zaparkowane było nasze auto.
Wzdłuż całej geo-ścieżki warto wczytać się w tablice informacyjne, które upakowane są ciekawostkami. Gdybym była nauczycielem geografii albo przyrody, prowadziłabym tam szkolne wycieczki. Na terenie parku można odpocząć na drewnianych ławkach. W paru miejscach urządzono też miejsca do spożywania posiłków.
Trasa jest utwardzona, a główne atrakcje ładnie oznaczone. Można ją przejść pieszo, lub przebyć rowerem. W kilku miejscach widzieliśmy też rodziców z dziećmi w wózkach. W zimie trasa dostępna jest dla narciarzy na biegówkach. W parę miejsc dojazd rowerem nie jest możliwy, ale pozostawienie go przy ścieżce i dojście do celu na nogach jest tego warte.
Wstęp do parku i zwiedzanie ścieżki odbywa się całkowicie bezpłatnie. Nie kosztuje również nic parkowanie samochodu. Jeśli chodzi o komunikację publiczną, do wsi Nowe Czaple dojedziemy autobusem z Łęknicy, Trzebieli albo z Żar.

Dla kogo odpowiedni będzie Łuk Mużakowa?
Jeśli lubisz miejskie deptaki, z pewnością nic tam dla siebie nie znajdziesz, chyba że, tak jak my, skończysz lub zaczniesz swoją wycieczkę w Łęknicy. Za to odpoczniesz wśród zieleni, w ciszy i w przebogatym otoczeniu kolorów. Trasa nie jest męcząca, jednak miej świadomość, że to teren moreny i lodowiec naprawdę tu nieźle nabałaganił. Zdarzą się więc lekkie pagórki, które zwłaszcza podczas przejazdu rowerem, potrafią troszkę przyspieszyć tętno. Za zupełnie bezproblemowe uznaję zaś wejście na wieżę widokową. Konstrukcja ma szerokie schody i solidne poręcze. Mam tu na myśli moją mamę, która całe życie boryka się z lękiem wysokości. W tym miejscu zapewne czułaby się bezpiecznie.
Kiedy odwiedzić ścieżkę geoturystyczną?
Aby nacieszyć oczy bogactwem turkusów, podobno najlepiej wybrać słoneczny dzień. Wtedy jasne ziarenka kwarcu z dna niektórych jezior odbijają niebo najpiękniej. Czerwień nie jest tak bardzo uzależniona od obecności słońca. Mam wrażenie, że przy niedostatku słonecznego światła może prezentować się jeszcze intensywniej.
Trochę mi też żal, że trafiliśmy tam podczas skrajnie suchego lata. Na buzujące gejzery miałam prawdziwą chrapkę. Ale to też może dodatkowy pretekst, aby pojechać tam raz jeszcze, gdy sezon będzie bardziej deszczowy.

Łuk Mużakowa a UNESCO
Wspominałam już, że w tej okolicy nie tylko Park Mużakowski znajduje się na liście UNESCO? W 2011 roku organizacja ta objęła kuratelą też polską i niemiecką część Łuku, przyznając mu tytuł światowego geoparku UNESCO. Łuk Mużakowa pojawia się również w rankingach turystycznych cudów polski, koniecznych do odwiedzenia. Może i Ty się skusisz…
A jeśli się nie skusisz tym razem, to chociaż poczytaj o moich innych wyprawach i spacerach rowerowych. Być może znajdziesz tam inspiracje dla siebie.
