Cudowne i odświeżające pesto z liści rzodkiewek

Moi bliscy i znajomi, którzy zdążyli się już rozsmakować w tym pesto, zwykli nazywać je „pasztetem z liści”. I tak właśnie je traktujemy – jak prawdziwy mięsny pasztet: smarujemy nim chleb i bułeczki. Czasem maczamy w nim krakersy lub słone, grube paluchy i precle.

Pesto z liści rzodkiewek

Ten pyszny pasztet poleca się do wiosennych śniadań, gdy tęsknimy za świeżą zieleniną i nowalijkami. Przyrządzam go również czasem przed wyruszeniem w krótką podróż lub na wycieczkę, bo wiem, że żadna przygotowana w domu kanapka nie będzie smakować tak wyśmienicie, jak świeże pieczywo wysmarowane tym cudownym i leciutko pikantnym mazidłem.

Świeże rzodkiewki prosto z ogrodu

Składniki:

świeże i soczyście zielone liście z dwóch pęczków rzodkiewek (bez zażółceń i obeschniętych części)

    opcjonalnie całe dwie garście liści z rzodkiewek ogródkowych

    parę łyżek pestek słonecznika

    3-5 ząbków czosnku

    kilka łyżek dobrej oliwy

    ok. 80-100 g sera żółtego

    sól do smaku

    Przygotowanie:

    Liście wraz z łodyżkami odrywam od rzodkiewek i myję porządnie pod silnym strumieniem zimnej wody. Trzeba wypłukać cały piasek i ziemię. Umyte i otrząśnięte z wody liście kroję wstępnie na mniejsze części. Wrzucam do wysokiego garczka.

    Rzodkiewki na pesto z liści rzodkiewek

    Jednocześnie obok, na suchej patelni podprażam na złoto lub lekko brązowo pestki słonecznika. Zsypuję nasiona do garnuszka z liśćmi. Wykorzystując gorący palnik i tę sam patelnię, wlewam na nią kilka łyżek oliwy z oliwek i – gdy się już mocno podgrzeje – wkrawam czosnek. Chwilę zrumieniam na złoto, pilnując, aby czosnek się nie zabrązowił zbytnio, bo wtedy staje się gorzki. Czosnek wraz z oliwą wlewam również do garnuszka z resztą składników.

    Miksuję wszystko blenderem do momentu, aż liście zamienią się w jasnozieloną papkę i puszczą trochę soku. Pestki nie muszą być do końca rozdrobnione. My nawet wolimy, gdy część z nich nie jest zmielona na miazgę.

    Na koniec ścieram ser żółty na tarce o maleńkich oczkach. Mieszam wszystko i solę do smaku.

    Tak przygotowaną pastę trzymam w zamkniętym słoiczku w lodówce i staram się zjeść w ciągu tygodnia. Jeśli zabieram pastę w podróż, dbam, aby słoiczek opakować dodatkowo w folię, bo sok z rzodkiewek – w razie gdyby wydostał się ze słoiczka – trwale pobrudzi ubrania w plecaku. Poza lodówką pasta zachowuje świeży smak przez cały dzień.

    Smacznego!

    A może dasz się zaprosić do obejrzenia, co tam się dzieje na fejsbukowym profilu Frou Frou?

    Może Ci się spodoba również:

    Dodaj komentarz

    Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *