Gdy pomysł na wycieczkę spada niespodziewanie, a chlebak świeci pustkami, zwykle wykonuję szybko pszenne bułki kajzerki według łatwego, niezawodnego przepisu, z którego wypieki zawsze się udają. Te pyszne bułeczki przygotowuję zwykle tuż przed wyjazdem i zabieram je jeszcze ciepłe, lub wypiekam w przeddzień podróży. Wypieki są smaczne i miękkie przez dwa-trzy kolejne dni, nawet bez zawijania ich w dodatkowe foliowe opakowania.

Składniki:
500 g mąki pszennej
200 ml letniej wody
czubata łyżka ciepłego masła
7 g suchych drożdży (jedna paczuszka)
2 łyżeczki soli
pół łyżeczki cukru
jedno jajko (drugie jajko do posmarowania skórki)
kilka kryształków grubej soli, mak, sezam, kumin, czarnuszka, słonecznik, etc.
Przygotowanie i pieczenie:
Wszystkie składniki łączę jednocześnie w jednym naczyniu (mam specjalną plastikową miskę do wyrabiania ciasta). Zagniatam ciasto i wyrabiam je do momentu, aż będzie ładnie odchodziło od ręki. Pozostawiam do wyrośnięcia w ciepłym miejscu na około dwadzieścia minut. W tym czasie ciasto znacznie zwiększy swoją objętość.
Wyciągam ciasto na stolnicę i dzielę je na cztery części. Z każdej części formuję gruby wałek i dzielę go na trzy kolejne części. W ten sposób otrzymuję w sumie 12 niewielkich porcji.
Z każdej porcji formułuję kulkę, spłaszczam ją i układam na blasze wyścielonej papierem do pieczenia. Uformowane bułeczki nacinam z góry na krzyż ostrym nożem. Silikonowym pędzelkiem smaruję po wierzchu roztrzepanym jajkiem, posypuję kryształkami grubej soli albo ziarnami słonecznika, lnu, sezamu, czarnuszki albo kuminu. Można j zostawić znowu na ilka minut do ponownego wyrośnięcia lub od razu wkładać do pieca (wyrosną podczas pieczenia).
Piekę w piekarniku rozgrzanym do 220 st. C (górna i dolna grzałka) około 15-17 minut. Jeszcze gorące wyciągam z pieca i przekładam do koszyka albo durszlaka, aby „odetchnęły” swobodnie z każdej strony.
Bułeczki są pyszne, a ich przygotowanie (nie wliczając czasu rośnięcia ciasta i pieczenia) zajmuje dosłownie kilka minut.

Alternatywnie:
Zamiast wyrabiania ciasta z użyciem suchych drożdży, zdarza mi się używać drożdży świeżych. Wtedy jednak muszę wykonać wcześniej zaczyn, by pozwolić drożdżom wystartować. W tym celu rozkruszam w palcach ok. pół kostki drożdży i rozcieram je w misce z odrobiną cukru. Gdy drożdże z cukrem zamienią się w papkę konsystencji śmietany, dodaję parę łyżek ciepłego mleka i przyprószam to mąką. Całość przykrywam lnianą ściereczką i odstawiam do wyrośnięcia. Po około 20 minutach do wyrośniętego zaczynu dodaję resztę składników i wyrabiam według wcześniejszego opisu.
Smacznego!
